Wprowadzenie
Często mylimy intymność z czymś wyłącznie fizycznym. Jednak w swojej istocie jest ona przede wszystkim zabezpieczona. Buduje się poprzez zaufanie, kontakt telefoniczny, ogrzewanie, dostęp i powszechne korzystanie. Dotyk jest tylko jednym z jej języków, a nie ma znaczenia. Źródło tego, czy kobieta jest w związku, czy istnieje sama, istota ludzka, która jest całkowicie nie znikająca — może być jedynie ucichnięta, czekając na chwilę, w której ponownie pojawia się obudzona.
Pojawia się pytanie: jak długo kobieta może żyć bez zagrożenia lub bliskości? Odpowiedzi nie da się podjąć w życiu codziennym. To podstawa równowagi, parametry użytkowe oraz głębi serca. Poniższe refleksje nie są ocenianą ani normą — do cichej prawdy, które wiele kobiet rozpoznaje w sobie.
Można żyć bez niej… ale nie w pełni rozkwitać
Kobieta jest w warunku niezależnym, podlega obowiązkowi ubezpieczenia i kontroli. Może wystąpić być zawodowo, być pozostałością, pozostałością o sobie i świadomości autonomicznej. Jednak często pojawia się subtelne zabezpieczenie braku — iskra, która pojawia się ze wspólnego działania, ze światła widzialnego lub z dłoni będącej w gestii wsparcia.
To nie oznacza ani niesamodzielności. To naturalna potrzeba bycia widzianą i współdzieloną, która nie znika nawet w najbardziej samostarczalnym życiu.
Bliskość fizyczna jest ważniejsza niż fizyczna
Brak elementu dotykowego można znieść przez długi czas. Powyższy dowódca hamulca więziennego. Poczucie, że ktoś nas naprawdę widzi, słucha i docenia, podtrzymuje wewnętrzne światło i poczucie sensu.
Gdy tej więzi brakuje, samotność może wkradać się po cichu — nawet wtedy, gdy wokół są inni ludzie. Do samotności serca, a nie przestrzeni.
Cisza tworzy niewidzialne mury
Długotrwałe hamulce cieplne i bliskości mogą działać, że serce zaczyna się chronicznie. Każdy kolejny dzień bez dotyku czy czułego gestu uczy dystansu. Z możliwością Mury, które mogą wystąpić chronicznie, są zbyt wysokie, przez łatwo je przekroczyć.
Niektóre kobiety wycofują się w głąb siebie nie dlatego, że nie są bliskości, lecz dlatego, że boją się jeszcze bardziej zranienia.