2. Nie macie problemu ze znalezieniem dla siebie czasu.
Dzieci pochłaniają mnóstwo czasu, a wiele par nie radzi sobie z presją. Jeśli ty i twój partner macie już problemy z organizowaniem sobie czasu, możesz mieć żal, że pojawienie się dziecka jeszcze bardziej utrudniło wam kontakt. A jeśli obecnie przebywasz w domu na urlopie macierzyńskim lub jesteś przykuta do domu jako rodzic-gospodyni domowa, będziesz potrzebować tego czasu na świeżym powietrzu i indywidualnej uwagi od czasu do czasu.
Jeśli obiecacie sobie, że raz w miesiącu będziecie wychodzić na obiad do restauracji, zatrudnicie opiekunkę do dziecka lub przyprowadzicie krewnego, oboje będziecie mogli naładować baterie i stać się wspaniałymi rodzicami.
3. Udało ci się już kiedyś wyjść z poważnej kłótni.
Każda para ma przynajmniej jedną poważną kłótnię. Może zbyt długo tłumiłaś emocje i wybuchnęłaś, a może on zapomniał schłodzić połowę zakupów, które kupił ostatnio. Niezależnie od tego, co się stało, było to okropne – i w głębi żołądka wciąż dręczyło cię pytanie: „Czy damy radę to przezwyciężyć?”.
Ale w końcu wam się udało. Oboje nauczyliście się, jak najlepiej się ze sobą komunikować i zdaliście sobie sprawę, że wasze życie jest lepsze z partnerem – nawet jeśli w waszym mieszkaniu przez kilka dni unosi się zapach zgniłej wołowiny.
Dlaczego to takie ważne, możesz zapytać? Bo wspólne wychowywanie dzieci bywa niesamowicie stresujące, a jeśli złożysz przysięgę, że nigdy nie będziesz się kłócić przy dziecku, nocne napięcie może być ogromne. Nauczyłeś się wybierać bitwy i wyrażać siebie w oparciu o przeszłość. Jesteś profesjonalistą i oboje bardzo dojrzeliście dzięki tym kłótniom.
4. Część twoich oszczędności obejmuje planowanie rodziny.
Nawet jeśli nigdy nie rozmawialiście o tym, fakt, że część twoich oszczędności idzie na założenie rodziny, a nie na szalone wakacje na Hawajach, jest wymowny. To subtelny gest, który mówi: „Jestem gotowy do działania”, a jednocześnie dowodzi, że oboje podejmujecie odpowiedzialny krok naprzód.
5. Oboje zdajecie sobie sprawę, że dzieci popełniają błędy.
Słuchajcie, nie chcę porównywać mojego psa do dziecka. Wiem, jak bardzo to obraźliwe dla rodziców, którzy spłodzili człowieka. Ale powiem jedno — mój pies jest trochę hałaśliwy i czasami nerwowy w dużych grupach ludzi. To sprawiło, że przeprosiłem za jego „zachowanie” przez całe pierwsze rodzinne przyjęcie świąteczne, na którym był obecny.
Jego zachowanie było typowe dla psów, ale obawiałem się, że jakiekolwiek niesforne zachowanie źle na mnie wpłynie. Prawda jest taka, że wszyscy na tym wydarzeniu albo mieli wcześniej psa, albo mieli wystarczająco dużo do czynienia z psami, żeby wiedzieć, jak normalna jest ta sytuacja.