Tej nocy, po czuwaniu przy śpiącej córce, siedziałem w ciemnym pokoju szpitalnym.
Zamiast się załamywać, otworzyłem telefon i zacząłem szukać.
Artykuły, wywiady i stare komunikaty prasowe.
Wszystko co ma związek z imieniem Ethan.
Zajęło to kilka godzin.
Większość z nich przedstawiała go w dobrym świetle: odnoszący sukcesy biznesmen, zwolennik społeczności.
Ale potem znalazłem.
Otworzyłem telefon i zacząłem szukać.
Był to krótki artykuł o programie rehabilitacji dzieci w tym samym szpitalu.
Nazwisko mojego byłego męża było widoczne w nagłówku.
A potem nie mogłem już znaleźć żadnych dalszych informacji ani aktualizacji na temat projektu.
Kopałem dalej i odnalazłem nazwiska wymienione w artykule. Wysyłałem wiadomości i e-maile, udając śledczego.
Większość nie odpowiedziała.
Około północy prawie się poddałem.
Potem nadeszła jedna odpowiedź.
Kopałem dalej.
***
Kobieta o imieniu Carla dała mi swój numer i podczas rozmowy powiedziała, że pamięta proponowany przeze mnie projekt.
Dodała, że rodziny liczyły na to dofinansowanie i planowały działania z jego uwzględnieniem.
A potem, nagle… zniknęło, bez ostrzeżenia ani wyjaśnienia.
Musieli sami sobie z tym poradzić.
A kiedy połączenie się zakończyło, wiedziałem dokładnie, co muszę teraz zrobić.
Przypomniała sobie o proponowanym projekcie.
***
Następnego ranka wyszłam na korytarz szpitala i wykonałam kolejny telefon, którego nie chciałam wykonywać.
Kiedy ktoś w końcu odebrał, przedstawiłem się.
„Nazywam się Claire. Dzwonię w sprawie Ethana.”
Po drugiej stronie zapadła cisza.
„A ty jesteś?” zapytał mężczyzna.
„Jestem jego byłą żoną.”
Kolejna pauza, tym razem dłuższa.
„O nic nie proszę. Pomyślałem tylko, że powinieneś wiedzieć o nim coś ważnego”.
Cisza.
„Jestem jego byłą żoną.”
Słyszałem oddech mężczyzny w słuchawce.
Więc opowiedziałem mu o tym, że Olivia i Ethan odmówili mu pomocy.
A potem wspomniałem o programie.