Mój mąż stanął w kuchni i powiedział: „Chcę domu, samochodów, oszczędności – wszystkiego oprócz naszego syna”. Moja prawniczka błagała mnie, żebym walczyła, ale spojrzałam jej w oczy i wyszeptałam: „Oddaj mu wszystko”. Wszyscy myśleli, że oszalałam. Na rozprawie końcowej mój były mąż uśmiechał się, gdy podpisywałam wszystko… aż jego prawnik zbladł. Wtedy zdał sobie sprawę, że nic nie straciłam.
back to top