Myślałem, że go to nie obchodzi… Potem przypadkiem odkryłem prawdę
Spędziłam miesiące, oszczędzając, żeby kupić mężowi wymarzony zegarek na naszą 10. rocznicę ślubu. Kiedy nadszedł ten dzień, wręczył mi tanie perfumy w plastikowej butelce.
Byłem wściekły.
Wyrzuciłem go na bok i nigdy nie użyłem. Trzy tygodnie później zmarł nagle w wypadku samochodowym.
Przez miesiąc ledwo wstawałam z łóżka. Dziś po raz pierwszy poczułam się na tyle silna, żeby posprzątać nasz pokój. Kiedy przestawiałam rzeczy, flakon perfum upadł. Wieczko odskoczyło.
Zamarłem.
W środku był pierścionek.
Nie byle jaki pierścionek – mój wymarzony diament. Ten, którym zachwycałam się, gdy byliśmy nowożeńcami. Ten, który obiecał mi kiedyś kupić. Zapomniałam o nim.
Nie, nie zrobił tego.
Znając go, zrozumiałam od razu. Uwielbiał niespodzianki. Uważał, że prezenty należy odkrywać, ukrywać do właściwego momentu. Tym razem znalazłam je za późno.
Nigdy nie będę w stanie mu podziękować.
Teraz noszę ten pierścień jako symbol nas. Kiedy na niego patrzę, czuję jego bliskość.
Żałuję tylko, że w naszą ostatnią rocznicę zamiast gniewu nie wybrałam życzliwości. Gdybym wiedziała, co planuje… wszystko by się zmieniło.
Gdybyśmy tylko mogli cofnąć czas.