Pani Johnson, tu dyrektor Crawford z Hansville. Proszę przyprowadzić Maxa do więzienia o 7:00 rano. Pani siostra dostała pozwolenie na wizytę. Rebecca westchnęła. O mój Boże. Dziękuję. Sara będzie bardzo wdzięczna. Obowiązują surowe warunki, ostrzegł Crawford. Pies musi przejść pełną kontrolę bezpieczeństwa. W razie jakichkolwiek problemów wizyta zostanie natychmiast odwołana. Kiedy Crawford to ustalał, nie mógł pozbyć się wrażenia, że ta decyzja wszystko zmieni.
Czasami najważniejsze momenty w życiu kryją się pod maską prostych próśb. Miała tylko nadzieję, że nie popełnia największego błędu w swojej karierze. O 7:15 Rebecca Johnson dotarła z Maxem pod bramę więzienia. Na tylnym siedzeniu jej samochodu owczarek niemiecki siedział cicho w transporterze, wyczuwając napięcie w powietrzu. Ręce Rebekki drżały, gdy podpisywała formularze dla odwiedzających. „Proszę za mną do punktu kontroli bezpieczeństwa” – polecił funkcjonariusz Martinez.
Pies musiał przejść dokładne badanie przed wizytą. Max został zabrany do sterylnego pomieszczenia, gdzie dr Patricia Heis, więzienna weterynarz konsultantka, czekała ze swoim zespołem. Dr Heis była rozsądną kobietą po pięćdziesiątce, która pracowała w organach ścigania przez ponad dwadzieścia lat. „Jak ma na imię ten pies?” zapytała, otwierając klatkę. Max, odpowiedziała Rebecca, jest bardzo potulny. Sara uratowała go dwa lata temu. Lekarka przesunęła dłońmi po ciele Maxa, szukając ukrytych przedmiotów, czegokolwiek nietypowego.
Sprawnie i fachowo zbadała jego pysk, uszy i łapy. Max stał nieruchomo, jakby rozumiał wagę chwili. „Na razie jest czysty” – oznajmiła dr Hay, po czym zamilkła. Jej palce natrafiły na coś na szyi Maxa, tuż za jego lewym uchem. Chwileczkę. Rozgarnęła sierść i dokładniej przyjrzała się temu miejscu. Była tam mała, cienka blizna, długa na jakieś dwa i pół centymetra. Była prawie niewidoczna, chyba że wiedziało się, gdzie patrzeć.
„To dziwne” – mruknęła dr Hay, przywołując dyrektora Crawforda. „Proszę posłuchać, ta blizna… jest chirurgiczna, ale nie odpowiada żadnemu znanemu mi zabiegowi weterynaryjnemu”. Crawford zbadała ślad. „Może pochodzić z urazu, jakiego doznał jako szczeniak”. „Nie” – pokręciła głową lekarka. „To niedawno. Może ma sześć miesięcy i jest zbyt precyzyjne, żeby powstało w wyniku wypadku. Ktoś zrobił to skalpelem”. Rebecca zmarszczyła brwi. „To niemożliwe. Max nie miał operacji od czasu aresztowania Sary”.
Wiedziałbym. Dr Ha spojrzał na Crawforda. Szanowny Panie, protokół wymaga prześwietlenia w celu wykrycia wszelkich niewyjaśnionych śladów po zabiegach chirurgicznych. To może coś ukrywać. Crawford poczuł ucisk w żołądku. Ile to potrwa? Piętnaście minut na prześwietlenie, proszę Pana. Crawford spojrzał na zegarek. Była 7:45. Egzekucja Sary była zaplanowana na 9:00. Obiecał jej 20 minut z Maxem, ale teraz wszystko się zmieniało. Zrób to, rozkazała, i wezwij ochronę. Chcę, żeby ten pokój był zamknięty, dopóki nie dowiemy się, z czym mamy do czynienia.
Ciąg dalszy na następnej stronie.