…Stary dom powitał ją ciszą. Camilla zatrzymała się przy furtce i przez kilka sekund po prostu patrzyła na okna. Kiedyś było tu światło, plany, życie. Teraz — obca, uporządkowana pustka. Klucz obrócił się z trudem. Zamek kliknął i weszła do środka. W przedpokoju stały damskie buty. Na lustrze wisiał lekki szal. Wszystko było obce. Jej już tu nie było. Przeszła do salonu. Ich stare zdjęcie zostało przesunięte w róg, niemal ukryte. Camilla uśmiechnęła się krzywo. — Wiedziałem, że najpierw przyjdziesz tutaj. Odwróciła się. Adrien stał w drzwiach gabinetu. Ten sam — opanowany, pewny siebie. Tylko w jego oczach przemknęło coś niepokojącego. — Niezbyt ciepłe powitanie — powiedziała spokojnie. — Chociaż po tobie nie spodziewałam się niczego innego. — Sama podpisałaś te dokumenty — odpowiedział chłodno. — Nie mam z tym nic wspólnego.