Kiedy wypryski zaczęły wychodzić grupami, Lily siadała na łóżku, trzymając w rękach swoją ulubioną lalkę, Terry, która również była łysa, i płakała tak cicho, że ból stawał się jeszcze większy.
Ktoś przy stole cicho westchnął.
Następnie pojawił się kolejny klip: rozmowa wideo, na której Lily rozmawiała ze swoim kuzynem.
„Myślisz, że ciocia Rachel pozwoli mi być dziewczynką sypiącą kwiaty, skoro nie mam włosów?”
„Biedactwo małe…” Koleżanka Brendy z kościoła przycisnęła dłoń do serca.
Zaczęło wychodzić grupami.
W ostatnim klipie Leo leżał na szpitalnym łóżku Lily, trzymając jej lalkę. Podniósł Terry'ego i przez dłuższą chwilę wpatrywał się w gładką główkę lalki. Potem spojrzał na swoją siostrę.
„Nie płacz, Lily” – powiedział z absolutną pewnością siebie, jaką mają tylko pięciolatki. „Zapuszczę sobie naprawdę długie włosy, a oni zrobią ci z nich perukę. Wtedy nie będziesz musiała być łysa jak Terry”.
Lily spojrzała na niego. „Obiecujesz?”
„Obiecuję” – powiedział Leo i powiedział to tak, jak dzieci mówią: całym sercem i bez cienia wątpliwości.
Ekran zrobił się ciemny.
„Zapuszczę naprawdę długie włosy, a oni zrobią z nich dla ciebie perukę”.
Wstałam i opowiedziałam gościom wszystko: białaczkę Lily. Wypadanie włosów. Obietnicę Leo. Miesiące zapuszczania loków, żebyśmy mogli zrobić z nich perukę dla jego siostry.
I co Brenda zrobiła, gdy weszła do przedszkola, bo nie podobały jej się długie, złote loki Leo opadające na twarz.
W pokoju zapadła ciężka cisza.