To rozwiało wszelkie wątpliwości, jakie mu pozostały.
Położył go na stole obok rozlanej wody.
„Skończyłem” – powiedział.
Wydała z siebie okropny, dławiący dźwięk. „Nie zerwiesz naszych zaręczyn z powodu jakiejś zgorzkniałej kelnerki”.
To rozwiało wszelkie wątpliwości, jakie mu pozostały.
Jego głos stał się zimny. „Nie. Kończę to przez ciebie”.
Złapała go za ramię. „Ethan, przestań. Możemy porozmawiać na zewnątrz”.
Po raz pierwszy w życiu widziałem, jak traci kontrolę nad pomieszczeniem.
Odsunął się. „O czym mówisz? Jak traktujesz ludzi, których uważasz za gorszych od siebie? Jak łatwo upokarzasz kogoś, kto po prostu wykonuje swoją pracę?”
Madison rozejrzała się i zdała sobie sprawę, że wszyscy ją słyszeli.
Naprawdę ją słyszę.
Po raz pierwszy w życiu widziałem, jak traci kontrolę nad pomieszczeniem.
Odwróciła się do mnie z nienawiścią w oczach. „Po prostu musiałeś zrobić scenę”.
Ethan skinął mi krótko głową, po czym odwrócił się i odszedł.
Nie wiem, skąd wziął się ten spokój, ale byłem za niego wdzięczny.
Powiedziałem: „Nie robiłem żadnej sceny. Przyszedłem do pracy”.
Jej usta się otworzyły, a potem zamknęły.
Ethan skinął mi krótko głową, po czym odwrócił się i odszedł.
Madison stała tam, drżąc. Madison patrzyła na pudełko z pierścionkiem, na nieznajomych gapiących się na nią, a w końcu na mnie. Wyglądała na mniejszą, niż ją zapamiętałem.
Potem wróciłem do kuchni, zanim odmówiły mi posłuszeństwa kolana.
„To twoja wina” – syknęła.
Podniosłem tacę.
„Nie” – powiedziałem. „Sam to sobie zrobiłeś”.
Potem wróciłem do kuchni, zanim odmówiły mi posłuszeństwa kolana.
W chwili, gdy drzwi zamknęły się za mną, Nina złapała mnie za ramię. „Co się, do cholery, stało?”