Słońce dopiero wstawało, gdy Pasha poczuł w sercu niepokój, którego nie potrafił wyrazić słowami. Kiedy miał kilka lat, jego świat nagle się rozsypał. Matka — jego cały świat — zniknęła na zawsze. Malec stał skulony w kącie przyciemnionego pokoju, patrząc na nieznane twarze, które szlochały i szeptały, unikając jego oczu. Nie rozumiał niczego. Dlaczego w domu byli obcy ludzie? Dlaczego wszyscy ubrani są na czarno? Dlaczego mówią cicho, jakby złamano coś świętego? Nie pojmował… Voir plus

Słońce dopiero wstawało, gdy Pasha poczuł w sercu niepokój, którego nie potrafił wyrazić słowami. Kiedy miał kilka lat, jego świat nagle się rozsypał. Matka — jego cały świat — zniknęła na zawsze. Malec stał skulony w kącie przyciemnionego pokoju, patrząc na nieznane twarze, które szlochały i szeptały, unikając jego oczu. Nie rozumiał niczego. Dlaczego w domu byli obcy ludzie? Dlaczego wszyscy ubrani są na czarno? Dlaczego mówią cicho, jakby złamano coś świętego? Nie pojmował… Voir plus

Pasha skinął głową.
„Chciałem kupić kalii dla mamy… Ona zmarła trzy lata temu. Dziś są jej urodziny. Chciałem tylko położyć kwiaty na jej grobie…”

Serce Yury zadrżało. Bez wahania kupił najpiękniejszy bukiet, podał Pashie.
„Dla twojej mamy.”

Pasha przytulił bukiet do piersi, pokiwał głową i pobiegł na przystanek, znikając w słońcu. Yura patrzył za nim długo, z uczuciem, że coś w tym chłopcu poruszyło w nim coś dawno utraconego.

Po południu Yura odwiedził cmentarz. Zobaczył te same białe kalii, położone na grobie kobiety, którą kiedyś kochał. I wtedy poczuł coś, czego nie umiał opisać — ciszę, która łamała serce i łączyła losy dwojga ludzi na zawsze.

back to top