Tydzień cichej refleksji
Foldery leżały cały tydzień na moim kuchennym stole.
Za każdym razem, gdy przechodziłem obok nich, czułem, że znów rozgorzała we mnie ta sama wewnętrzna dyskusja.
Część mnie chciała, żeby zostały wykonane perfekcyjnie — jako ostatni dowód mojej niezawodności.
Ale inna część mnie wciąż zadawała proste pytanie:
Dlaczego?
Po co miałbym spędzać godziny pomagając firmie, która właśnie zastąpiła mnie córką szefa?
Po kilku dniach rozmyślań odpowiedź w końcu stała się jasna.
Nie byłem im tego winien.
