Teraz nie trzeba już grać od nowa — dziwne, że można zacząć grać w 1859 roku. W przypadku, który nazwano go uznanym, aw wieku 19 lat, po tym, jak trzy wnioski zostały zbadane przez jego ciało i wysunięte przez siebie wnioski, Thomas Bowmont Callahan zaczął wierzyć, że należy to wziąć pod uwagę. Miał 19 lat w 1859 roku, ale jego ciało nigdy nie wpływało na wiek. urodził się w 1840 roku, 2 miesiące przed terminam, podczas jednego z najzimniejsz … Zobacz więcej

Teraz nie trzeba już grać od nowa — dziwne, że można zacząć grać w 1859 roku. W przypadku, który nazwano go uznanym, aw wieku 19 lat, po tym, jak trzy wnioski zostały zbadane przez jego ciało i wysunięte przez siebie wnioski, Thomas Bowmont Callahan zaczął wierzyć, że należy to wziąć pod uwagę. Miał 19 lat w 1859 roku, ale jego ciało nigdy nie wpływało na wiek. urodził się w 1840 roku, 2 miesiące przed terminam, podczas jednego z najzimniejsz … Zobacz więcej

"Ja wiem."

 

„Musiałem więc myśleć kreatywnie – bardzo kreatywnie – o rozwiązaniach, które… przekraczają granice konwencji”.

 

Coś w jego tonie mnie zaniepokoiło. „Co masz na myśli?”

 

Przestał chodzić i spojrzał mi prosto w oczy. „Oddaję cię Delilah”.

 

Spojrzałam na niego, pewna, że ​​źle usłyszałam. „Przepraszam. Co?”

 

„Delila, robotnica rolna. Oddaję ci ją jako towarzyszkę. Twoją żonę w praktyce”.

 

Słowa nie miały sensu. „Ojcze, nie możesz sugerować…”

 

„Nie sugeruję. Mówię ci, co się stanie”. Jego głos stał się teraz twardy. Ton, którym posługiwał się w sądzie, ogłaszając wyrok. „Żadna biała kobieta cię nie poślubi. To fakt niepodważalny. Ale linia Callahanów musi trwać. Plantacja potrzebuje spadkobierców, nawet jeśli ci spadkobiercy są niekonwencjonalni”.

 

Uderzyła mnie cała groza jego propozycji. „Chcesz, żebym… z niewolnicą? Ojcze, to… nawet gdybym mógł, a lekarze twierdzą, że nie mogę, to nie tak działa dziedziczenie. Dziecko zrodzone z niewolnicy nie byłoby twoim spadkobiercą. Byłoby twoją własnością”.

 

„Chyba że ich uwolnię. Chyba że legalnie ich adoptuję, chyba że bardzo starannie sporządzę testament, do czego jako sędzia i prawnik mam wyjątkowe kwalifikacje”.

 

„To jest szaleństwo.”

 

„To konieczne”. Usiadł ponownie, pochylając się do przodu. „Thomas, posłuchaj mnie. Przemyślałem to z każdej strony. Nie możesz mieć dzieci. Lekarze byli co do tego jednomyślni. Ale dzieci mogą być spłodzone w twoim imieniu. Delilah jest silna, zdrowa i inteligentna. Zaaranżuję jej skrzyżowanie z odpowiednim samcem z innej plantacji. Silny ród, sprawdzona płodność, dobre fizyczne okazy. Dzieci, które urodzi, będą prawnie moje dzięki dokumentacji, którą sporządzę. Kiedy umrę, zapiszę je tobie wraz z dokumentami, które je uwolnią i ustanowią twoimi adoptowanymi spadkobiercami. Odziedziczą wszystko”.

 

„Mówisz o hodowli ludzi jak bydła.”

 

„Mówię o zapewnieniu kontynuacji istnienia tej rodziny i tej plantacji. Czy to niekonwencjonalne? Tak. Czy jest to skomplikowane prawnie? Zdecydowanie. Ale jest to możliwe i rozwiązuje nasz problem”.

 

„To nie mój problem”. Wstałem, a moje ręce trzęsły się bardziej niż zwykle. „Ojcze, to, co opisujesz, jest złe. Chcesz wykorzystać ciało kobiety bez jej zgody, by spłodzić dzieci, którymi za pomocą fikcji prawnych zmanipulujesz, by stały się spadkobiercami. Traktujesz ludzi jak materiał rozrodczy, jak zwierzęta”.

 

„W oczach prawa to zwierzęta”. Jego głos podniósł się, by dorównać mojemu. „Thomas, rozumiem, że czytałeś te książki o abolicjonizmie. Tak, wiem o nich. Nie jestem ślepy. Napełniłeś sobie głowę sentymentalnymi bzdurami o człowieczeństwie niewolników, ale rzeczywistość prawna jest taka, że ​​są oni własnością. Jestem właścicielem Delilah tak samo, jak tego domu czy krzesła. I postanawiam wykorzystać ją w sposób, który rozwiąże problem”.

 

„A co o tym sądzi Dalila?”

„Zrobi, co jej każą. Jest twoją własnością, Thomas. Jej zdanie jest nieistotne”.

 

Coś we mnie pękło. Całe życie podporządkowywałem się autorytetowi ojca, akceptowałem jego decyzje, starałem się zrekompensować to, że byłem rozczarowującym synem, ale to było już za wiele.

 

"NIE."

 

Słowo wypowiedział cicho, ale stanowczo. Mój ojciec zamrugał. „Co powiedziałeś?”

 

Powiedziałem: „Nie”. Nie będę w tym uczestniczył. Jeśli chcesz wdrożyć ten obsceniczny schemat rozrodczy, zrobisz to bez mojego udziału i współpracy.

 

„Ty niewdzięczny…” Wstał, a jego twarz poczerwieniała. „Czy masz pojęcie, ile dla ciebie poświęciłem? Szanse, które straciłem, bo musiałem skupić się na szukaniu rozwiązań dla mojego ułomnego syna. Towarzyski wstyd z powodu posiadania następcy, który nie potrafi wykonywać tej jednej podstawowej funkcji, jaka mu się narzuca”.

 

„Nie prosiłem się, żeby się taki urodzić, i nie prosiłem o syna, który zakończy linię rodową”. Rzucił szklanką, która roztrzaskała się o kominek. „Próbuję znaleźć rozwiązanie, a ty rzucasz mi je w twarz, kierując się jakąś błędną wyższością moralną, którą wyniosłeś z propagandy abolicjonistycznej”.

 

„To nie propaganda, że ​​ludzi nie należy hodować jak zwierzęta. Ojcze, jeśli nie dostrzegasz zła w tym, co proponujesz…”

 

 

 

 

back to top