Tego wieczoru Ana nie płakała.
Długo siedziała przy kuchennym stole, przy włączonym słabym świetle, wsłuchując się w hałas telewizora w salonie i udawany śmiech z kiepskiego programu. Mihai też się śmiał, głośno, jakby jego życie było idealne.
Ana otworzyła swój stary telefon. Trzymała go w dłoni przez kilka sekund, a następnie weszła w aplikację bankową. Saldo: 1842 leje. Jej pieniądze. Leje zebrane po lejach.