„Kto by na ciebie spojrzał, kurczaku?” – zaśmiał się mąż, nie podejrzewając, że rozliczenie jest już bliskie.  Ana stała przy kuchence, ostrożnie obracając klopsiki z kurczaka, gdy Mihai wszedł do kuchni. Rzucił klucze na stół z głośnym brzękiem, który sprawił, że podskoczyła.  „Tylko tyle potrafisz zrobić?” mruknął, rzucając pogardliwe spojrzenie na patelnię. „Pracuję jak niewolnik i wracam do domu, żeby w kółko zastać to samo niesmaczne jedzenie”.  Ana bez słowa położyła kl… Voir plus

„Kto by na ciebie spojrzał, kurczaku?” – zaśmiał się mąż, nie podejrzewając, że rozliczenie jest już bliskie. Ana stała przy kuchence, ostrożnie obracając klopsiki z kurczaka, gdy Mihai wszedł do kuchni. Rzucił klucze na stół z głośnym brzękiem, który sprawił, że podskoczyła. „Tylko tyle potrafisz zrobić?” mruknął, rzucając pogardliwe spojrzenie na patelnię. „Pracuję jak niewolnik i wracam do domu, żeby w kółko zastać to samo niesmaczne jedzenie”. Ana bez słowa położyła kl… Voir plus

Tego wieczoru Ana nie płakała.

Długo siedziała przy kuchennym stole, przy włączonym słabym świetle, wsłuchując się w hałas telewizora w salonie i udawany śmiech z kiepskiego programu. Mihai też się śmiał, głośno, jakby jego życie było idealne.

Ana otworzyła swój stary telefon. Trzymała go w dłoni przez kilka sekund, a następnie weszła w aplikację bankową. Saldo: 1842 leje. Jej pieniądze. Leje zebrane po lejach.

back to top