Jego palce chwyciły moją koszulkę, jakby myślał, że ja też zniknę.
—Chcesz wody? —spytałam łagodnie.
Skinął głową.
Dałem mu butelkę awaryjną, którą trzymałem w samochodzie. Wypił ją za szybko i zaczął kaszleć w połowie.
Łzy piekły mnie w oczy.
Moja matka zostawiła moją córkę zamkniętą w szopie na dwa dni.
Dwa dni.
Bez jedzenia.
Bez wody.
Brak łazienki.
Brak światła.
Wszystko dla zabawki.
Pojechałem prosto na pogotowie.