Słońce dopiero wstawało, gdy Pasha poczuł w sercu niepokój, którego nie potrafił wyrazić słowami. Kiedy miał kilka lat, jego świat nagle się rozsypał. Matka — jego cały świat — zniknęła na zawsze. Malec stał skulony w kącie przyciemnionego pokoju, patrząc na nieznane twarze, które szlochały i szeptały, unikając jego oczu. Nie rozumiał niczego. Dlaczego w domu byli obcy ludzie? Dlaczego wszyscy ubrani są na czarno? Dlaczego mówią cicho, jakby złamano coś świętego? Nie pojmował… Voir plus

Słońce dopiero wstawało, gdy Pasha poczuł w sercu niepokój, którego nie potrafił wyrazić słowami. Kiedy miał kilka lat, jego świat nagle się rozsypał. Matka — jego cały świat — zniknęła na zawsze. Malec stał skulony w kącie przyciemnionego pokoju, patrząc na nieznane twarze, które szlochały i szeptały, unikając jego oczu. Nie rozumiał niczego. Dlaczego w domu byli obcy ludzie? Dlaczego wszyscy ubrani są na czarno? Dlaczego mówią cicho, jakby złamano coś świętego? Nie pojmował… Voir plus

Nikt nie wyjaśnił mu prawdy. Dla Pashy najważniejsze było jedno: nie widział już matki. I to wystarczyło.

Ojciec, kiedyś silna i ciepła obecność, teraz był cieniem człowieka — siedział w milczeniu, oddzielony od wszystkiego, jakby był duchem w swoim własnym domu. Brakowało objęć, wieczornych bajek, słów pocieszenia.

Kiedy wreszcie zaprowadzono go przed trumnę, Pasha stał długo w bezruchu. Matka leżała blada i nieruchoma, zupełnie inna niż ciepła kobieta z jego wspomnień. Wyglądała jak porcelanowa lalka, zimna i bez życia. Ten widok przerażał go tak bardzo, że nigdy już nie podszedł bliżej.

Po jej śmierci wszystko straciło kolory. Świat stał się szary, pusty i cichy.

back to top